Mimo potknięć technicznych i irytującej kamery, Zero Company jest jednak bardzo dobrą produkcją. Wymaga pewnych drobnych szlifów, ale ma bardzo mocne fundamenty gameplayowe, pomysł na siebie, dobrze poprowadzoną narrację, ciekawe postaci i zwyczajnie angażuje. I to na tyle, że mimo kilkudziesięciu godzin, które z nią spędziłem — cały czas mam ochotę na więcej.
Gdybym miał jednak z czystym sumieniem polecić kupowanie The Blood of Dawnwalker w premierowej, pełnej cenie... prawdopodobnie nie byłbym w stanie tego zrobić. Zdecydowanie bardziej komfortowym poziomem byłaby kwota nie 300 zł, a coś w okolicach 150—200 zł (czyli poziom premierowego Clair Obscur: Expedition 33). Jeśli budżet nie stanowi dla was jednak problemu — kupujcie, po prostu uruchamiajcie grę...
Podsumowując ten krótki tekst — Onimusha: Way of the Sword to gra płaska, jednowymiarowa, bez sensownych mechanik dających poczucie progresu, bez itemizacji, sensownych map, dobrych i wpadających w pamięć przeciwników, a przede wszystkim taka, która ma absurdalnie niewymagającą walkę, w której jedynym problemem jest nauczenie się momentu wykonania parowania przy kolejnych bossach. Moim zdaniem do zapomnienia.
Przy pełnej, premierowej cenie — absolutnie odradzałbym zakup. Ale gdy cena spadnie już do powiedzmy 150 zł — jestem w stanie wyobrazić sobie gorzej wydane pieniądze. I fani Rosomaka, przy odpowiednim nastawieniu, powinni wówczas znaleźć tu coś dla siebie.
Elden Ring: Shadow of the Erdtree to taki "mniejszy Elden Ring 2". Gra nie stawia żadnych mechanik na głowie, ale daje więcej tego, co już znamy. Prawdziwych nowości nie ma wiele, a najbardziej boli brak wsparcia dla pełnej kooperacji i randomizera, bez konieczności instalowania modów. Fani podstawowej wersji gry będą zachwyceni, a gra naprawdę potrafi zaskoczyć, odkrywając kolejne karty swojego świata.
Gram w Destiny 2 od premiery i byłem przy wszystkich jej lepszych i gorszych momentach. Ten jest zdecydowanie jednym z lepszych. Bungie wykrzesało z 10-letniej formuły ostatnie soki, pokazując, że bardzo dobre gry, będąc odpowiednio prowadzone, będą żyć wiecznie.
Stellar Blade to bardzo fajna gra akcji lekko inspirowana grami typu soulslike. Owszem, nie znajdziecie tu może jakieś imponującej fabuły i rozbudowanych elementów RPG, ale gra nadrabia to naprawdę bardzo przyjemną rozgrywką i wciągającą eksploracją.
Co prawda nowy Alone in the Dark przypomina oryginał z 1992 r., ale o ile tamta gra wyprzedzała swoje czasy, tak nowa odsłona jest spóźniona o co najmniej 10 lat. Zagadki nie zaskakują, elementy horroru nie straszą, a system walki i skradania jest po prostu żenujący. Coś dobrego można powiedzieć o fabule, ale jej zakończenie całkowicie psuje nastrój. To nie jest gra obiektywnie zła, ale nie dostrzegam...
Dragon's Dogma 2 pokazuje, że można nadal stworzyć grę, w której nie wszystkie misje stają się od razu znacznikami na mapie, a nasza postać na pierwszym poziomie zabija wrogów na kilka uderzeń. To duży świat, wypełniony niebezpieczeństwem, zagrożeniami, sążnistym wp... i cennymi skarbami, za pokonanie tego wszystkiego.
Tekken 8 dowozi. To przede wszystkim ważna zmiana pod względem mechanicznym, która zwiększa atrakcyjność pojedynków na najwyższym szczeblu, jednocześnie dając jeszcze więcej frajdy amatorom. Do ideału brakuje lepszej kampanii dla pojedynczego gracza i może jeszcze jakiegoś angażującego trybu zabawy? Konkurencja pod tym względem nie śpi.
Nowe Like a Dragon/Yakuza ma być przekąską przed przyszłorocznym głównym daniem i w tej roli sprawdza się dobrze. To jednak za mało, by zachwycić. Zwłaszcza weteranów serii, którzy w ostatnich latach poczuli, że można wymyślić coś naprawdę świeżego w kostniejącej formule serii. Like a Dragon Gaiden: The Man Who Erased His Name to w tym przypadku chłodny powiew tamtego skostnienia, ale wykonany całkowicie...
Insomniac Games po raz kolejny stworzyło grę, która stawia rozgrywkę na pierwszym miejscu, a przy tym po raz kolejny podniosło technologiczną poprzeczkę i pokazuje możliwości aktualnej generacji konsol. To fantastyczna produkcja, która stawia na jakość treści i czystą frajdę z zabawy. PlayStation Studios ma zatem kolejnego "hiciora" w swoim katalogu.
Lords of the Fallen ma potencjał na zostanie najlepszą grą z gatunku, ale grę od wewnątrz trawi zbyt dużo problemów technicznych i mechanicznych, by nie rodziła irytacji. To piękna produkcja ze świetną mechaniką walki i toną zróżnicowanych przedmiotów, ale i dziwnym sterowaniem, problemami z kamerą i kolizją obiektów. Pozostaje mieć nadzieję, że twórcy dopracują ten kawał kodu, bo szkoda wspomnianego...
Mirage to po prostu solidna gra action-adventure. Nie próbuje wprowadzać nowości do gatunku, a raczej stawia na sprawdzone rozwiązania. Powrót do korzeni serii wydaje się jednak odświeżający, choć grze przydałaby się zmiana silnika, która ewidentnie przeszkadza twórcom w stworzeniu ciekawiej prowadzonej warstwy narracyjnej.
To, co najważniejsze, jest tu niemal perfekcyjne — model jazdy wciąga i powoduje opad szczęki. Ale pod kątem zawartości czuć, że jest to gra nieprzygotowana na premierę. Warto będzie do niej wrócić, jednak najwcześniej za kilka miesięcy.
Szanujemy Twoją prywatność
Używamy plików cookie do pomiaru ruchu (Google Analytics). Niezbędne przechowywanie (np. wybrany tryb jasny/ciemny) jest zawsze włączone. Wybór możesz zmienić w każdej chwili w stopce. Więcej o plikach cookie